Doceniajmy to, co mamy

Kiedy już myślałem, że do niczego konkretnego nie dojdę, podczas samotnego powrotu z lasu spojrzałem równy rok wstecz i porównałem go z dzisiejszą sytuacją. Wszystkie moje plany zmieniły się o 180 stopni. Związek, praca, plany na studia, rodzina, dom… Czy zmiany te są lepsze? Uważam, że spora część tak. Na początku się przed nimi wzbraniałem. Wyryłem rzeźbę z moich marzeń i ambicji, a okazało się, że zrobiona jest ona z lodu i stopniała w mgnieniu oka. Pytanie więc: czy warto tak planować i upierać się niczym osioł? Myślę, że czasem warto, ale jeśli planujemy rzeczy realne i nie narzucamy sobie zbyt wysokiej poprzeczki. Tak jak maszyna ma swoje ograniczenia, tak i my – ludzie docieramy do momentu, gdzie nasze siły się kończą. Ja chciałem pokazać zbyt wiele, wziąć na siebie zbyt dużo, bo inni wymagali tego ode mnie, bo ja sam myślałem, że dam radę. I kiedy tak przystanąłem, stwierdziłem że przez to wszystko nie doceniam tego co mam. W sensie nie gardzę tym, ale wciąż uważałem, że to za mało, że nie zrealizuję swoich planów. I teraz kiedy priorytety się zmieniły zacząłem doceniać to co osiągnąłem i jestem bardziej podbudowany i zmotywowany do działania. Pomyślałem sobie „hej, może rzeczywiście zbyt krytycznie do siebie podchodzę, może rzeczywiście jestem lepszy niż mi się wydaje”. Podbudowały mnie także słowa mojego kolegi, z którym rozmawiałem. Stwierdził, że jest dla mnie pełen podziwu, że po ostatnich wydarzeniach jestem w stanie wciąż się rozwijać i jakoś iść do przodu (pozdrawiam Cię jeśli to czytasz). I wtedy właśnie byłem mu wdzięczy za te słowa, bo jeszcze bardziej pokazały mi to, żeby doceniać to co mamy tu i teraz, ponieważ czegokolwiek byśmy nie osiągnęli będzie dla nas niewystarczające i tak na prawdę nigdy nie będziemy szczęśliwi, zawsze będziemy chcieli pójść ten krok dalej do momentu, kiedy nie będziemy mieli gdzie postawić stopy. A to nas przygnębia…

Opublikowano Wpisy | 4 komentarzy

Home, sweet home

Powróciłem!

Jest późno, ale nie mogłem się powstrzymać aby przywitać się z mym małym gronem odbiorców.

Naładowałem akumulatory, pomyślałem, wypocząłem i zacząłem już tęsknić za pracą, tego mi brakowało od dłuższego czasu. Teraz będę miał dwa razy więcej energii aby wrócić do starego trybu życia. A przynajmniej mam taką nadzieję, bo wyjazd nieco mnie rozleniwił (ale przecież o to chodzi).
Odkryłem w sobie nową pasję, a mianowicie chodzenie po lesie. Żadne jeziora czy zatłoczone plaże nie mogą równać się z zapachem lasu i tą ciszą, która jest dookoła. Mógłbym chodzić po lasach do upadłego, chyba w niedalekiej przyszłości znajdę kilka miejsc w mojej okolicy i będę się tam wybierał. Tak samo w tym roku muszę zaliczyć wyjazd w góry i nie ma siły, która mnie od tego odciągnie. Znajoma nawysyłała mi zdjęć i teraz ciągle mi chodzą po głowie te widoki. Tak, nigdy nie byłem w górach w ciągu całego życia ;)

Więcej pewnie napiszę jutro i na dniach. Wpadł mi nawet do głowy pomysł na wiersz, choć dawno nie pisałem poezji. Zobaczymy czy coś z tego wyjdzie.

Nie ma to jak w domu ;)

Opublikowano Wpisy | 2 komentarzy

„Wychodzę i nie wiem kiedy wrócę!”

Uciekam od Was… na tydzień. Dziś w nocy jedziemy z paczką nad jezioro, a internetów tam nie ma, jedynie śladowe ilości zasięgu w telefonie. Wrócę dopiero w przyszłą niedzielę, więc będą tu pustki.

W końcu będę mógł wypocząć. Pospać do późna i nie martwić się obowiązkami. Ostatnio miałem dość sporo pracy, mam nadzieję, że oczyszczę trochę umysł, aby po powrocie wrócić i uderzyć z podwójną siłą. Natłok obowiązków z ostatnich miesięcy choć trochę rozładowywany, wciąż momentami lekko przytłacza. Pamiętam, że na początku tego roku leżąc wieczorem w łóżku czułem jak coś mnie mentalnie rozrywa, miałem wrażenie jakbym miał się rozpaść na kawałki, okropne uczucie.
Szczerze mówiąc pojechałbym gdzieś sam, może z jedną czy dwiema osobami. Z moją paczką jestem zżyty, ale czasem po prostu człowiek chciałby usiąść i pomyśleć w spokoju, poczytać książkę, nie słuchać niczego i nikogo… Z drugiej strony jednak miałem przecież nie myśleć za dużo. Na tym blogu tego nie pisałem, ale cierpię na tzw. overthinking, czy po polsku paraliż analityczny (TUTAJ). Staram się z tym walczyć z mniejszym lub większym powodzeniem. Ogólnie to ostatnio usiłuję luźniej podchodzić do większości spraw i muszę przyznać, że to działa. Staram się kontrolować i nie uciekać myślami gdzieś daleko, a jeśli odnotuję, że odpływam, szybko wracam na ziemię. Mimo wszystko jednak nie polecam takiego stanu. Ciągłe analizowanie każdej jednej sprawy z każdego możliwego punktu, ciągłe zastanawianie się nad wszystkim. Kiedyś myślałem, że to dobre, ale to zabiera radość z chwili w wielu momentach, nie pozwala się cieszyć sukcesami czy po prostu spokojnym czasem. Praca, studia, dom? „Mam szczęście i wsparcie innych, przecież tak bym sobie nie dał rady”. Gitara, blog, opowiadania? „Eee tam to nic takiego, inni robią to lepiej” i tak dalej i tak dalej. Perspektywa związku z drugą osobą jednocześnie kusi (wiadomo, bycie samotnym jest na dłuższą metę jest smutne), a z drugiej strony przeraża, bo wiem, że ciągle zastanawiałbym się czy daję od siebie wystarczająco dużo. Choć to akurat może kwestia moich doświadczeń z przeszłości. Wracając do tematu: jak już mówiłem można z tym walczyć i to skutecznie, wystarczy zaufać intuicji i być po prostu sobą! Warto czasem nacieszyć się spokojem, w końcu jesteśmy tylko ludźmi, a człowiek musi raz na jakiś czas zaznać słodkiego lenistwa ;)

A teraz spadam, zastanawiam się jeszcze czy wymienić przed wyjazdem struny w gitarze. Kocham to: gitara, ognisko i wieczór. Tworzy się wtedy wspaniały klimat.

Miłego tygodnia!

Opublikowano Wpisy | 2 komentarzy

Postęp, czy da się uciec od nieuniknionego?

Jestem fanem postępu. Jako przyszły (mam nadzieję) programista ciężko abym nie był. Mam świadomość, że jest on nieunikniony, ale nie przeraża mnie jakoś mocno. Jestem nawet ciekaw co przyniosą kolejne lata i jak zmieni się nasze życie. Czy to autonomiczne samochody, loty w kosmos, czy komputery inteligentne niczym Jarvis należący do Iron Mana. Już teraz tego typu rozwiązania nie są dla nas zwykłym wymysłem, bo z doświadczenia wiemy, że kiedyś śmialiśmy się z wielu rzeczy, a teraz są one powszechne. Możemy robić zakupy przez internet, poznawać łatwiej nowych ludzi (pasujących naszym upodobaniom), rozwijać swoje pasje z powodu większej ilości wiedzy, przemieszczać się szybciej i wygodniej i tak dalej.
Z drugiej jednak strony: „Kiedyś to było lepiej”. Tak już nam znane i oklepane słowa. Oczywiście nie mam nic do tego, ponieważ sam lubię powspominać stare czasy. Niektórzy jednak marnują mnóstwo energii na narzekaniu jak to kiedyś nie było, jak zepsute jest teraz społeczeństwo, jaka ta młodzież… A tak na prawdę w każdym pokoleniu młodzież była jakaś inna i bardziej nowoczesna. Młodzi zawsze chcieli iść dalej niż starzy i się jakoś wyróżniać. Tak samo z tym mówieniem, że w dzieciństwie było idealnie i tak dalej. Wydaje mi się, że po prostu często robimy sobie obraz takiego super życia w dzieciństwie, trochę przebarwiamy nasze wspomnienia, bo po prostu tęsknimy za tą beztroską i sielanką.

Może i dziś wiele osób ma problemy z nawiązywaniem kontaktów, może poznajemy wielu ludzi przez internet, a nie w realnym życiu. Może jesteśmy mniej empatyczni. Choć nie do końca, bo kiedyś też z całą pewnością byli tacy dziwacy, który byli zatopieni w myślach czy po prostu nie lubili ludzi. Poznawanie innych przez internet? Mam wielu znajomych w całej Polsce. Moja najlepsza przyjaciółka mieszka w Edynburgu i gdyby nie internet mógłbym minąć ją na ulicy i nawet nie zwrócić na nią uwagi! Jedynym moim zastrzeżeniem jest to, że niektórzy rodzice sami dają swoim dzieciom tablety, smartfony, komputery żeby były cicho i się spokojnie bawiły. Uczyć dziecka technologii? Jasne! Jestem jak najbardziej za! Ale jak taki malec ma się uczyć rozmawiać i dowiadywać się czegokolwiek o życiu skoro nie poświęca się mu czasu? Ale to już osobny temat. Ja sam dostałem pierwszy komputer i dostęp do internetu dość późno, ale z tego co pamiętam zawsze byłem nieśmiały i trochę obawiałem się nowych ludzi, a tym bardziej nie byłem i rzadko kiedy jestem w stanie podejść do kogoś z ulicy i zagadać od tak. Czasem po prostu niektórzy się tacy rodzą, a my zrzucamy na te biedne internety ;)

Pamiętajmy, że świat nie mógłby stanąć w miejscu, bo stać w miejscu na dłuższą metę oznacza się cofać. Możemy zapierać się rękami i nogami, ale wtedy musielibyśmy wyrzec się wielu przyjemności ;)

Opublikowano Wpisy | 1 komentarz

Od tego się zaczęło

Nabrałem lekko odwagi i postanowiłem opublikować pierwszy „wiersz” który napisałem. Było to dobre 8 lat temu :o
Jak to czytam to wypełnia mnie nostalgia połączona z politowaniem, ciekawe uczucie :)

Przyjaciel mój odszedł,
z dziewczyną na huśtawkę.
Czemuś mnie opuścił,
porzucił jak zabawkę?

Czas z tobą spędzałem,
każdą wolną chwilę.
Na wietrze czekałem,
w najmroźniejszą zimę.

Byłeś przyjacielu,
prawie moim bratem.
Nie ma takich wielu,
odpowiedz więc zatem.

Nic mi nie zostało,
już mnie zostawiłeś.
Sam zostanę teraz,
w najmroźniejszą zimę.

Opublikowano Artystyczny nieład | 1 komentarz

Tak na początek

Co prawda nie jest to opowiadanie, a ja nie jestem poetą, ale kiedyś lubiłem skrobnąć coś wierszowanego. Miłej lektury :)

Na ziemi ubitej w dzień piękny, słoneczny,
stanęło przed sobą w słońca promieniach,
dwóch dzielnych, dumnych, potężnych rycerzy.
Lecz żadnego z nich nie spamiętano imienia.

Od stóp do głów w stal przystrojeni.
Miecze dzierżą dobyte w swych dłoniach.
Pewni siebie i nieustraszeni.
Ciała spętane ich w zbroi okowach.

Jeden z nich hełm z przyłbicą na głowie,
kolczuga z ramion swobodnie w dół spada.
Gest ręką czyni, na znak że z Bogiem
pójdzie do walki. Honor i wiara!

Drugi hełm prosty pod pachą trzyma,
powoli go złożył na włosy krucze.
Amulet na piersi jego spoczywa,
W spojrzeniu jego nic z lęku. Ruszył.

Ruszył też rywal jego w tym czasie.
Zbliżali do się pewnymi krokami.
Blisko gdzieś szumiał strumyk przy lesie,
gdzieś złowrogo kruk skrzeczał w oddali.

Starli się u wtóru szczęku swych mieczy.
Długo na cal nikt nie chciał ustąpić.
Wnet jednemu oddech przyspieszył.
Zobaczył szansę. Pchnął. Wroga godził.

Ten zamarł z mieczem w swe ciało wbitym,
by krzyknąć z bólu gdy został wyrwany.
Chciał coś powiedzieć lecz krwi strumień obfity
zalał mu usta, wypływał z rany.

Patrząc przed siebie oczami szklistymi,
nie widział już nic, słyszał swój oddech.
Znaku do Boga nie miał sił już czynić,
padł ciężko na ziemię, to jego koniec.

Z dala dobiegło kruka krakanie:
„Nareszcie! Nareszcie, do syta się naje!”

Słońce już zaszło, za chmurami się skryło.
Rycerz z włosami kruczymi miecz schował.
Wszystko zostawił za sobą jak było.
Nie uszedł daleko, kruk z nieba już opadł.

Opublikowano Artystyczny nieład | 2 komentarzy

„Wszędzie ta chemia”

Dziś post bardziej informacyjny. Chwilowo nie mam mocy na jakieś większe pisanie, ale za to pobawiłem się dziś wyglądem (taaak jakbym tego nie napisał to nikt by nie zauważył). Tamten motyw nie pozwalał na żadne bajery po bokach i choć mi się podobał jakoś pusto mi tutaj było. Dodałem także nową podstronę, gdzie będę publikował jakieś swoje wypociny. Głównie będą to stare teksty, które pisałem, ale jak nagram kiedyś ładną piosenkę to nie omieszkam się nią podzielić. Jednakże porządku się tam nie spodziewajcie, totalny miszmasz! Muszę tylko zobaczyć jak dodawać tam wpisy.

Głupio mi tak dodawać post i nie napisać nic mądrego. No dobra, może nie przesadzajmy, nie mądrego, ale czegoś z sensem… To ja piszę z sensem?! Taa, czasem mi się zdarzy, choć nie teraz, bo zaczynam rozmawiać ze sobą jak Gollum. Chyba mi uderza do łba już… ale od czego?!

OD TEJ CHEMII W JEDZENIU!!! „SAMA CHEMIA WSZENDZIE! HURR DURR” Ile razy słyszymy albo sami wypowiadamy te słowa? Wiecie jak to… denerwuje? Chemia, chemia, wszędzie chemia! A co to jest chemia? Chemia to jest wszystko moi drodzy, to nie tylko słynne substancje z „E” na początku, ale to także woda, mleko, orzechy, przyprawy i cukier, którego notabene jest ogrom w niemal każdym produkcie. Problem nie jest w tym co jest w tym jedzeniu, ale w tym co jemy. Opychając się chipsami, fast foodami, słodyczami nie ma co się dziwić, że później jesteśmy chorzy i źle się czujemy. Umiar we wszystkim to podstawa. Możemy się przecież zatruć zwykłą wodą, wystarczy wypić jej odpowiednio dużą ilość. Zbyt duża ilość tlenu w organizmie także może nas zabić. To też jest chemia, a na to jakoś nie narzekamy. Kolejnym problemem jest to, że kupujemy najtańsze jedzenie, którego jakość jest bardziej wątpliwa. Chcąc zaoszczędzić wybieramy wyroby seropodobne czy szynki, które po kilku dniach w lodówce zaczynają świecić od nadmiaru wody. Teoretycznie mamy wybór, płacąc więcej możemy zaopatrzyć się w lepsze produkty. Inną sprawą jest, że nie każdego na to stać, ale to już osobny problem, który rozwinąłby zapewne temat jeszcze bardziej. Chciałem tylko zobrazować sytuację. Boimy się słynnej chemii w jedzeniu, a po prostu czasem wystarczy spojrzeć na skład i porównać kilka produktów oraz dostarczać swojemu organizmowi odpowiednią ilość tego co potrzebuje, a nie wrzucać w siebie wszystko jak w śmietnik. Szanujmy swoje zdrowie, bo tego nie kupimy.

W sumie… i tak umrzemy

:D

I tym pozytywnym akcentem życzę udanego wieczoru!

Opublikowano Wpisy | 2 komentarzy

Jesteśmy produktami

Temat dzisiejszego wpisu nasunął mi się z trzech powodów: po pierwsze jeden z artykułów na niebezpiecznik.pl, który niedawno przeczytałem. Drugim była pogawędka w pracy, a trzecim jest serial Black Mirror, który oglądam przez cały weekend. Swoją drogą serial jest bardzo mocny. Każdy jeden odcinek, który obejrzałem skłania mnie do refleksji i w pewien sposób dość mocno uderza.

Prywatność. Kolejny oklepany temat, choć może tylko z wierzchu. Bawi mnie kiedy ludzie narzekają, że inwigilacja, „wszędzie szpiegujo”, zbierają dane. Wiele osób krytykowało nowy system operacyjny Windowsa (chodzi o 10), po czym… logowali się na Facebooka. Tak na prawdę to dane o nas zbierane są już niemal wszędzie. Google, YouTube, Gmail i ogólnie wszystkie duże i małe serwisy zbierają o nas informacje. Cykając zdjęcie na telefonie od razu mamy podaną lokalizację, gdzie zostało zrobione. Idąc przez miasto polecane nam są miejsca warte odwiedzenia. Ba! Nawet używając komputera po innej osobie wiemy mniej więcej jakie serwisy przeglądała, wystarczy spojrzeć na reklamy. Przecież są one dostosowywane do nas, do tego co przeglądaliśmy, wyszukiwaliśmy. Często jesteśmy nieuważni. Wstawiając zwykłe zdjęcie z wakacji, dajemy potencjalnemu złodziejowi jednoznaczny sygnał, że dom prawdopodobnie stoi pusty. Wyobraźcie sobie taką sytuację: podchodzi do Was obca osoba i mówi: „cześć XYZ jak tam Twój kot? uczysz się Hiszpańskiego? Widziałem, że kupiłeś nowe łóżko z firmy ABCDEF, wygodne?”. Co byście zrobili? Pewnie pomyślelibyście sobie: „jakiś psychopata…”, a wystarczy włączyć facebooka, instagrama czy inną aplikację społecznościową. Niewiele osób zastrzega swoje konta jako prywatne. W większości przypadków sami wrzucamy swoje szczegóły z życia, które są dostępne dla każdego. A w internecie nic nie ginie. Godzimy się na to, a jednocześnie narzekamy, że nigdzie nie ma prywatności. Tak na prawdę to nie my, użytkownicy jesteśmy górą, ponieważ dochodzi do tego, że jesteśmy tylko produktami. Darmowe aplikacje są darmowe, bo twórcy zarabiają na zbieraniu danych o nas i sprzedawaniu im innym firmom, tak to najczęściej działa. Algorytmy analizujące, tworzenie statystyk i tak dalej i tak dalej.
Jednakże z drugiej strony, jeśli mielibyśmy się odciąć od tego wszystkiego to nasze życie (bardziej to społeczne) byłoby cięższe. Musielibyśmy odinstalować większość aplikacji, nie podawać maila na telefonach z Androidem, unikać wszelakich portali społecznościowych i być dużo ostrożniejszym. Możemy przepuszczać swoje dane przez prywatne sieci, tunele etc., ale czy jest to warte świeczki? Jeśli jesteśmy ostrożni to nikt nie użyje naszych prywatnych spraw przeciwko nam, bo analizują je głównie komputery i algorytmy. Wiele osób myśli, że duże firmy podglądają ich SMSy czy prywatne zdjęcia. Według mnie tak może zrobić jakiś stalker czy przestępca, a przed tym już jesteśmy w stanie się bronić. Jeśli chodzi zaś o gromadzenie danych o nas jako użytkownikach? To już jest normą i będzie nią coraz bardziej. Możemy spersonalizować nawet pralkę czy lodówkę, sterować nimi za pomocą smartfonu. Im dalej w przyszłość tym więcej usług, produktów, reklam będzie przygotowywanych specjalnie pod nas, by trafić jak najbliżej naszych potrzeb.

Wszystko pędzi do przodu, oglądając filmy SF i widząc postęp nie powinniśmy zadawać już pytania „czy”, ale „kiedy”? Już teraz możemy zainstalować sobie implanty, mierzące na przykład nasz puls. Za kilka/kilkanaście lat będzie to standardem. Nie powiem, mnie taka wizja kusi. Może w pewnym sensie także i przeraża, ale trzeba iść do przodu i rozwijać się dalej. Wiedząc, że jest to bezpieczne dla mojego zdrowia, podejrzewam, że sam pozwoliłbym sobie wszczepić jakiś chip, który pozwoliłby mi na większą kontrolę nad sobą czy poszerzeniem moich umiejętności. Rozwój jest piękny. Pod warunkiem, że gdzieś tam po drodze nie zatracimy się i nie staniemy warzywami, a będziemy nadal odczuwać emocje i dostrzegać siebie nawzajem.

Miłego wieczoru i udanego poniedziałku!

Opublikowano Wpisy | 1 komentarz

„Kiedy wejdziesz między wrony…”

Cały dzień czekałem żeby usiąść i w końcu naskrobać kilka zdań. Wcześniej ból głowy po wczorajszym opilstwie nie pozwalał mi się skupić, a później wpadli znajomi. Dobrze jest mieć cały dom dla siebie i nie martwić się, że się komuś przeszkadza. Aczkolwiek utrzymywanie całego domu kiedy mieszka się w dwie osoby według mnie jest głupie. Zawsze marzyłem o tym aby mieć swój WŁASNY, niezależny dom, ale teraz stwierdzam, że takie coś trzeba chcieć i potrzebować. Wiecznie trzeba coś poprawiać, doglądać, kosić trawę i zajmować się wszystkim, a obecnie nie mam na to czasu. Jednak mieszkanie od września we Wrocławiu będzie o niebo lepsze, bo analogicznie jest mniej do ogarnięcia, co raz że generuje mniejsze koszty, a z drugiej strony pozwala mieć oko na więcej, zwłaszcza, że większa część jest przez nas użytkowana. Szkoda, że moja matka nie rozumie pewnych rzeczy i wciąż dziwi się, że nie chcę mieszkać tu, gdzie mieszkam. No dobrze, a teraz Tool – Rosetta Stoned i cudowny stan rozmyślania czas zacząć…

Patologia rodzi patologię, tak dziś stwierdziłem. Często wystarczy spędzić jedynie kilka chwil z nieodpowiednimi ludźmi, żeby dać się wciągnąć w jakieś chore akcje. Wystarczy jedna osoba, jeden rozrabiaka, jeden ćpun, jeden wyrzutek, żeby zaczęły dziać się rzeczy, które nie powinny. Nie lubię osób zażywających narkotyki. Po alkoholu ludzie są otumanieni, mogą coś odwalić czy powiedzieć, ale w wielu przypadkach można taką osobę łatwo ogarnąć. Osoba pod wpływem grubszych używek jest wg mnie nieobliczalna. Widząc kogoś takiego od razu włącza się u mnie mechanizm obronny, bo nigdy nie wiem czy ten ktoś nie stwierdzi, że jednak mu się nie podobam. Miałem wczoraj do czynienia z kimś takim. Tak jak pisałem, zaczęło się od jednej osoby, a później rozprzestrzeniło się na wszystkich. Krzyki, problemy, kłótnie. Patologia rodzi patologię, agresja rodzi agresję. Musimy mieć się na baczności i starać się zachować zimną krew w podobnych sytuacjach. Choć nie zawsze się to udaje…
„Kiedy wejdziesz między wrony, zaczniesz krakać tak jak one”. Człowiek jest zwierzęciem stadnym. Wpadając w nowe towarzystwo często nawet nie zauważamy jak się zmieniamy. Czy to grupa dorosłych, ogarniętych ludzi, czy może banda pijaczków, po jakimś czasie podświadomie chcemy należeć do stada. Chcemy zaimponować lub nie być wytykanymi i zmieniamy swoje zachowanie. Czy to dla nas dobre? To zależy. Osobiście od jakiegoś czasu obracam się w towarzystwie osób dorosłych i starszych ode mnie (praca). Zauważyłem, że zmieniłem u siebie kilka rzeczy: ubiór – bardziej elegancki (nawet po pracy zwykłem chodzić w koszuli), czy sposób wypowiadania się – staram się wysławiać poprawniej, bardziej sensownie. No i usiłuję używać mniej wulgaryzmów, choć kiedy jestem ze swoją paczką znajomych to oczywiście są momenty gdzie mięsko lata ;) Jeśli natomiast wpadłbym w towarzystwo, które notorycznie chleje na umór czy zażywa dragi, podejrzewam, że prędzej czy później mógłbym się zacząć staczać. Tak to już jest, namowy, namowy, chęć zaimponowania, wpasowania się, aż w końcu pękamy. Takie wpasowywanie się nie jest oczywiście niczym złym, to całkiem normalne. Śmiem twierdzić, że tak powinno właśnie być pod warunkiem, że mamy wyrobiony kręgosłup moralny i wiemy co jest dobre, a co nie do końca. I wracając do tematu, niektórzy takiego kręgosłupa nie posiadają, bądź posiadają, ale skrzywiony. Od razu nasuwa mi się myśl o kobiecie, którą bije facet, a jest ona z nim nadal, wręcz go broni, mimo iż kiedyś była inna. Później takie pary mają dzieci, a te dzieci także uczą się tych zachowań. I idzie to dalej… Drugim przykładem może być chęć pomocy drugiemu człowiekowi. Próbujemy go wyciągnąć z nałogu, problemów, ale sami dajemy się wciągnąć w to, co usiłujemy usunąć. Musimy być czujni, ponieważ czasem bardzo łatwo jest się zagubić. Oczywiście nie oceniam takich ludzi. Wiem, że nałogi lub różne problemy rodzą się z niezrozumienia, odrzucenia, braku atencji, słabej psychiki i tak dalej… Ale wiedząc, że sami nie damy rady, warto rozejrzeć się dalej i znaleźć osoby bardziej odpowiednie do niesienia pomocy. Lub po prostu odpuścić… musimy szanować samych siebie. Ktoś mógłby powiedzieć, że to egoizm lecz idąc na dno nie będziemy w stanie pomóc nikomu, a możemy pociągnąć za sobą innych.

I tak czytam to, co napisałem przed chwilą i zastanawiam się czy warto publikować ten wpis. Jest późno, a ja jestem zmęczony i wydaje mi się, że zbyt mocno skaczę z tematu na temat.

A co mi tam… raz się żyje, udanej niedzieli!

Opublikowano Wpisy | Skomentuj

„Zbytnie myślenie, nadanalizowanie oddziela ciało od umysłu”

Dzisiejszy post będzie raczej o niczym, bo znów jakoś nie mam ochoty na filozofowanie. Choć to trudne, staram się ostatnio nie zapuszczać myślami zbyt daleko, bo koniec końców nie jest to dobre. Zazwyczaj humor mi wtedy szybko ucieka i popadam w melancholię, z której ciężko się wyrwać. Trzyma mnie wtedy w swych objęciach niczym toksyczna kochanka. Z jednej strony chciałbym trwać w jej objęciach, ale z drugiej wiem, że to złe… Zajechało poetyzmem.

Tak jak pisałem jakiś czas temu, planuję udostępniać na blogu coś więcej niż swoje wpisy i w niedalekiej przyszłości założę mały kącik, gdzie będę zamieszczał swoje opowiadania. Obecnie mam napisanych kilka części, ale jak wróciłem do nich po jakimś czasie, stwierdziłem, że wypadałoby je odświeżyć. Niedawno zacząłem wprowadzać poprawki i na dniach może ukaże się prolog. Oczywiście jeśli pozwoli mi czas. Sam nie wiem skąd ostatnio wzięła mi się taka mania na twórczość. Z jednej strony blog, z drugiej opowiadania, z trzeciej muzyka no i moja praca w pewnym sensie jest twórcza, więc sam nie wiem w co włożyć ręce. Czy popracować jeszcze w domu po powrocie z biura, czy chwycić za gitarę i nagrać króciutki kawałek? Jednak nie mam już tego wyrzutu, że jeśli robię jedną czynność to martwię się, że kolejna mi ucieka. Staram się być zarówno cierpliwym jak i mniej narwanym. Nie wszystko na raz, na wszystko przyjdzie czas. W pracy mówią, że dopiero zaczynam studia, zaczynam życie. Chyba czas przestawić się na takie myślenie ;)

W ogóle to z tym nagrywaniem muzyki jest u mnie zabawnie. Śpiewać nie umiem (chyba, że „Chryzantemy złociste”), więc nagrywam samą gitarę. Nie mam jakiegoś super sprzętu, więc to raczej granie takie dla siebie, ale wciąż próbuję układać melodie spokojne, często z dwiema lub trzeba ścieżkami gitarowymi gdzie dźwięki tworzą harmonię i niby się rozjeżdżają, ale z drugiej brzmią idealnie. I tak wiecznie szukam dźwięków i inspiracji. Ostatnio bardzo spodobał mi się zespół Tool, tam wszystko ładnie ze sobą gra, a same melodie są wręcz hipnotyzujące. Trochę żal mi tyłek ściska jak popatrzę na mojego brata, on potrafi zagrać normalnie na wszystkim. Fakt, że trochę nie ogarnia, ale talent to ma niezły. Mi się marzą jeszcze klawisze, bo wydaje mi się, że byłbym w stanie je ogarnąć. W ogóle to sporo rzeczy mi się marzy, taki ze mnie marzyciel… A co, kto mi zabroni! W końcu marzenia i pragnienia to nasza siła napędowa, która pomaga nam iść do przodu i osiągać kolejne cele. Oho! Znów się zaczyna, nie dam się wciągnąć w kolejne rozmyślania, ewakuacja w trybie natychmiastowym!

Udanego wieczoru!

Opublikowano Wpisy | 1 komentarz