Niedzielne marudzenie

Kolejny tydzień za nami, kolejny weekend z koleżanką z Krakowa, kolejne miejsca we Wrocławiu poznane. Jeśli ktoś nie był, polecam skoczyć na Pergolę. Czuję, że to będzie często odwiedzane przeze mnie miejsce. Niby ludzi sporo, ale panuje tam względny spokój, można sobie usiąść i na chwilę się wyłączyć. Polecam także Ogród Japoński, który jest zaraz obok.
Nie powiem, odpocząłem przez ten weekend. Nie pracuję już drugi dzień, co jest dla mnie trochę dziwne, zwłaszcza, że ostatnio siedzę przy projekcie po pracy. Gdyby nie fakt, że siadają mi oczy, byłoby całkiem w porządku. Fajnie jest zagłębić się w pracę i nie myśleć o niczym innym, a czas leci sam. Dobra ucieczka od świata!
Jak czytam to, co właśnie piszę, przypominają mi się słowa mojej matematyczki ze szkoły średniej. Mówiła, że jestem „taki młody a tak zgorzkniały”. Może i miała rację :)

Skoro mowa o myśleniu albo i nie myśleniu to ostatnio po głowie chodzi mi zbliżająca się wyprowadzka. Już za dwa tygodnie powinienem być w nowym mieszkaniu. „Coś się kończy, coś się zaczyna” można powiedzieć. Czuję oczywiście strach przed nowym, ale nie mogę się już doczekać. Wiecie jak się czuję? Jak przed osiemnastymi urodzinami. Człowiek sobie wtedy myśli: „będę dorosły, wszystko się zmieni!”. I wtedy przychodzi osiemnastka… a na następny dzień wszystko jest takie samo. Po kilku tygodniach dostajemy ten dowód osobisty, ale do szkoły dalej trzeba chodzić. Nic się nie zmieniło! To samo chyba mnie czeka po wyprowadzce. Wszystko będzie takie samo, tylko w innym miejscu. Mimo wszystko, cały czas się cieszę z faktu bycia w nowym mieszkaniu. Śmieję się do siebie z politowaniem, ale z drugiej strony…

Trzeba się cieszyć z rzeczy małych. Wtedy dostrzegamy i wyciągamy radość ze wszystkiego naokoło. Smutne jest, gdy ludzie ograniczają swoją radość do pewnych rzeczy, bo z niektórych nie wypada się śmiać albo wydają się one zbyt zwyczajne – błahe. Takie moje narzekanie na świat, ale chyba uzasadnione. Bardzo często osoby uśmiechające się zbyt często są brane za wariatów. Kiedyś sam nawet się przyłapałem na tym, że myślałem, że z pewną osobą jest coś nie tak, ponieważ każdej napotkanej osobie słała szeroki uśmiech. A może to ze mną było coś nie tak? Warto jest czasem odpowiedzieć na uśmiech uśmiechem ;)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Wpisy. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Niedzielne marudzenie

  1. ~Paweł pisze:

    Mieszkanie to rzecz niemała, nawet jeśli małe.;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>