Można? Można!

Piszę ten wpis na raty. Od tygodnia pracuję zarówno w biurze jak i w domu. Jestem już trochę zmęczony, ale wiem, że w przyszłości to zaprocentuje. Muszę się w końcu porządnie wyspać. Niemniej mam nadzieję, że tekst będzie ciekawy.

Jadąc jakiś czas temu autobusem mimowolnie usłyszałem jak dwie dziewczyny ze sobą rozmawiają. Jedna drugiej powiedziała, że nie ma czegoś takiego jak przyjaźń damsko-męska. Poważnie?

Poznałem ją około 4 lata temu. Mentalnie byłem wtedy niczym zbity pies. Nie pozwalałem do siebie nikomu podejść. Ludzi unikałem jeszcze bardziej niż teraz (w porównaniu do kiedyś, dziś jestem duszą towarzystwa!). Skubana chciała mnie rozgryźć, ciągle to powtarzała… Drążyła i drążyła, aż w końcu dotarła. Trafiła w czuły punkt i jak wiatr niesie liść tak ja zacząłem wirować coraz wyżej i coraz szybciej. Ja nie pozostałem dłużny. Nie, to nic takiego – mówiliśmy sobie. Przyjaźnimy się, pomagamy sobie nawzajem, tęsknimy za sobą (?!), ciągnie nas do siebie, uuuups! Samo wyszło…
To było dość… intensywne i dziwne. Zwłaszcza, że Karolina była – jest 7 lat starsza ode mnie i mieszka ponad 2000 km dalej (ja bym nie wytrzymał w tym Edynburgu, zimno tam!). W innym wypadku zapewne sprawy przybrałyby zgoła inny obrót. Ile wierszy jej napisałem to jej, nigdy więcej nie byłem w stanie wykrzesać z siebie tyle weny. Pamiętam jak od samego początku mi powtarzała, że widzi mnie na uczelni, a ja zaprzeczałem… Chciała zrobić mi nawet niespodziankę na moje 18. urodziny. Spiskowała z moim przyjacielem aby przylecieć do Polski szybciej niż powinna. Plan jednak się nie powiódł, bo ja z kolei spiskowałem z jej bratem, bo chciałem się nią tak bardzo zaopiekować jak to na mężczyznę przystało. Ta kobieta jest tak porywcza, że jeśli stałbym kiedyś koło niej i zobaczył, że się złości, uciekałbym jak najdalej, bo życie mi miłe! Niemniej wszystko co dobre, szybko się kończy. Nastały czasy sprzeczek, wątpliwości… Pamiętam, że tamten czas był dla mnie jak czarna dziura. Jak to zakochany, nie jadłem, nie miałem humoru, „życie straciło sens”. Ale wciąż byłem wabiony, by być blisko. Ah te hormony!
Był czas, kiedy nie rozmawialiśmy po pół roku, był czas kiedy wysyłaliśmy sobie po kilka wiadomości pod rząd. Z czasem zaczęła się między kształtować więź bardziej przyjacielska. Mogliśmy – możemy powiedzieć sobie o wszystkim bez problemu i bez obaw, że jedno będzie oceniać drugie. Mimo, że nie widzieliśmy się jeszcze w realnym świecie (kilka zdjęć i tyle), a przez telefon porozmawialiśmy może 3 razy jesteśmy dla siebie najlepszymi przyjaciółmi i nie wyobrażam sobie aby ta relacja miała się zachwiać. I nie jest to tak popularny friendzone, gdzie jedno jest zakochane w drugim bez wzajemności. To zdrowa relacja, gdzie rozmawiamy o wszystkim i o niczym, potrafiąc zarówno sobie pomóc jak i opierniczyć kiedy któreś zrobi głupotę czy wytknąć swoje błędy.

Tak więc obalam mit mówiący, że przyjaźń damsko-męska nie istnieje. Choć czasem droga nie jest łatwa i bardzo łatwo jest się zapędzić i pomylić, warto spróbować wrócić na dobry tor. A od siebie życzę z całego serca by posiadał w życiu takiego przyjaciela lub przyjaciółkę. Wspaniałe jest kiedy możemy pomóc drugiej osobie i mieć do kogo się zwrócić w razie potrzeby.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Wpisy. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Można? Można!

  1. ~Karola pisze:

    Ta przyjaźń to jedna z najlepszych rzeczy jaka mi się w życiu przytrafiła, więc TAK, potwierdzam – można :)

  2. ~Patrycja pisze:

    zgadzam się w 100% :)

  3. ~Seeker pisze:

    Czy Karolina z pierwszego komentarza to TA Karolina? :P

    Zależy pewnie, jak kto definiuje słowo „przyjaźń”. W chwili obecnej przyjaźnię się z chłopakiem, który czuje do mnie coś więcej, ale wie, że to nie ma przyszłości, więc zdołał te uczucia w sobie zdusić i poszedł naprzód- ma nową dziewczynę i plany z nią związane. Mamy genialny kontakt i zawsze możemy na siebie liczyć. Jest to na pewno przyjaźń, ale podszyta głębszym uczuciem. I tak właśnie teraz myślę, że każda przyjaźń damsko-męska jest podszyta czymś więcej. Przecież miłość składa się w ogromnej części z przyjaźni. Idąc za tym, co powiedziały te dziewczyny w autobusie, pewnie prawie niemożliwa jest taka przyjaźń w kompletnie czystej formie.

  4. ~Paweł pisze:

    Zdarzają się wyjątki potwierdzające regułę.

  5. ~bibliotekamysli pisze:

    Tak to TA Karolina ;)

    Nasza też była podszyta czymś więcej, ale już nie jest. Karola ma partnera, ja miałem przez jakiś czas partnerkę, ale nasza relacja jest czysto przyjacielska :)
    A w tym co napisałaś małe sprostowanie: miłość POWINNA składać się w ogromnej części z przyjaźni. Często tak nie jest i związek nie zawsze przetrwa, dlatego najpierw daną osobę trzeba poznać dłużej niż kilka dni/tygodni, bo często w zauroczeniu jesteśmy inni niż w rzeczywistości.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>