„Non omnis moriar”

Zerknąłem właśnie przez okno, zrobiło się już ciemno. Lubię wieczór i noc, jeśli wtedy jeszcze nie śpię, mózg pracuje na innych falach, uspokajam się. Brakuje mi wtedy kominka lub ogniska, bo spoglądanie w płomienie mnie hipnotyzuje i delikatnie pieści zmysły.

Od kilku dni w rogu za oknem mam gościa. Za dnia gdzieś znika, pewnie nie lubi słońca, ale nocą się ujawnia. Utkał sobie sporą pajęczynę i o tej porze wychodzi aby czaić się i czuwać. Wydaje mi się, że to zwykły krzyżak, ale spasł się niemożebnie. Podejrzewam, że światło z mojego okna wabi owady z dworu. A co mi tam, niech sobie podje!

Nienawidzę pająków… mam arachnofobię od dzieciństwa, kiedy mama zeszła ze strychu z ogromnym przyjemniaczkiem na plecach. Od tamtej pory widząc czarnego, włochatego pająka drżę jak dziewczynka. Póki gadzina jest za oknem czy w jakimś terrarium, czuję się bezpiecznie i jestem w stanie nawet go obserwować. Ale jak wiem, że może uciec…
Mimo, że nie lubimy się z pajączkami, jakoś nie mam serca pozbyć się mojego gościa. Spojrzałem na niego i zdałem sobie sprawę z tego, że jak takiego nieboraka można łatwo zdmuchnąć i zniszczyć jego życie i wszystko nad czym pracował by przetrwać, tak nam może zostać to zabrane z taką samą łatwością. Zawsze znajdzie się ktoś lepszy od nas. Mądrzejszy, bogatszy, silniejszy ktoś, kto będzie mógł zmieść nas choćby dla kaprysu. Nie jesteśmy także nieśmiertelni, więc wszystko co robiliśmy do tej pory może okazać się niepotrzebne. Wszystko co mamy jest tak ulotne… „Marność nad marnościami i wszystko marność”. Smutne, prawda? Co możemy zrobić w takim razie? Dobre pytanie!

Musimy pracować nad tym, by zostawić coś po sobie. „Non omnis moriar” jak mawiał Horacy, który wybudował „pomnik trwalszy niż ze spiżu”. Warto być ambitnym, warto osiągać jak najwięcej i być dla innych autorytetem, choćby po to aby budować historię. Po to aby nie zatarły się jakieś wartości czy zasady. By przyszłe pokolenia miały się czego uczyć lub być z nas dumne. By zmieniać świat i być częścią tych zmian. I pomyślicie, że od razu trzeba być wielkim naukowcem, pisarzem, sportowcem. Rozejrzyjmy się… spójrzmy na swoich rodziców, rodzeństwo, przyjaciół. Czy nie uczymy się od nich, nie wspominamy ich słów, nie podziwiamy ich? Czasem nie potrzebujemy niczego więcej! Sprawmy więc abyśmy sami byli takimi ludźmi! Warto zbudować taki pomnik, niekoniecznie wielki jak ten Horacego, ale taki, by w przypadku gdy ktoś nas zdmuchnie, stał on wciąż niewzruszony i inni o nas pamiętali. By nie zapomniano o nas jak o tym pająku za oknem, którego pajęczynę porwie wiatr… Wtedy wszystko nabiera barw i zaczyna mieć sens.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Wpisy. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>